• Wpisów:417
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:281 dni temu
  • Licznik odwiedzin:31 780 / 2216 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
łza zatruta cierpieniem .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Trzymałam Jego dłoń, ale nie czułam już nic.
 

 
Dziś patrzy na mnie tam z góry, pilnuje mnie każdego wieczora. Życie na ziemi nie było dla Niego. Doceniał tylko dragi, a dusza stała się niczym. Kiedyś odejdę tam do Niego, połączę się z nim już na zawsze, będę kochać go duszą, bo serce stanęło już wtedy, kiedy odszedł.
 

 
Gdy głowę kład na moje kolana, wiedziałam, że był po kolejnej dawce narkotyków. Milczałam, a On mamrotał coś pod nosem zamykając oczy. Delikatnie dotykałam Jego ust, z góry na dół. Uśmiechałam się, po wiedziałam, że jest bezpieczny. Modliłam się w duchu, by móc Go kiedyś uratować od tej śmierci. Za każdym razem, gdy wyrywałam mu z rąk to świństwo, tarzał się po ziemi jak małe dziecko, bym mu oddała, a ja za każdym razem uległam Jemu i Jego nałogowi. Łzy, którymi płakał były zatrute, zatrute tak jak i Jego serce.
 

 
Płaczesz? - powiedział, widząc mnie opartą o zimny murek sklepu. Niezdarnie wytarłam oczy rękawem, odpowiadając oziębłym. - nie. - przecież widzę. - syknął . - co mam Ci powiedzieć? - powiedziałam zakłopotana. - powiedz co Cię gryzie . - uśmiechnął się i oparł się ramieniem o ten sam mur. - nie radzę sobie z życiem, nie radzę sobie bez Ciebie, nie mogę oddychać, duszę się bez Twojej bliskości, moje serce potrzebuje Twojego by mogło bić, umieram Kuba, od tak umieram . - odpowiedziałam, spuszczając głowę w chodnik, ocierając kolejne łzy. - a ja odżyłem, odżyłem bez Ciebie ... - rzucił i musnął moje wilgotne policzki ustami . - odejdź - powiedziałam, zakładając słuchawki i ruszyłam w inną stronę. Czułam jak serce robi się ciepłe, a policzki zaczerwieniły się ze wstydu. Tak, kocham Go .
 

 
Wyrzuciłam z siebie cierpienie. Choć serce zdążyło nim przesiąknąć to żyję, żyję z rozsypanki serca, żyję i nadal Go kocham, tyle że ostatkami serca, które cichnie gdzieś na końcu horyzontu, którego nikt nie potrafi usłyszeć, cichnie w sobie.
 

 
Bicie Jego serca słyszałam ną stop, nigdy nie cichło.
  • awatar pa_lina: Hej moja drużyna potrzebuje głosów, pod tym linkiem możesz oddać dwa głosy  pomożesz ? www.funklasa.pl/projekty/grupa/1339/?pagenum=1
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Naszą miłość zamienił na tani alkohol i niedopalone szlugi. Gdy co dzień widziałam Go z ostatkami tej trucizny na ustach z kolejną puszką w dłoni, serce pękało mi w pół. Podchodził do mnie krokiem, aczkolwiek nie co się wywracając, krzyczał w niebo głosy jak mnie pragnie. Cholernie mnie przerażał swoją postawą. Dragi były kolejnym powodem odejścia, pożądał je tak, jak kiedyś pożądał mnie. Odchodząc od Niego, myślałam, że ma swoją ukochaną, tak miał ' amfetaminę '. Nie czuł jak rozrywa Go to we wszystkie strony, ratował się zabijając. umarł.
 

 
Doskonale pamiętam, jak siedziałam obok szpitalnego łóżka, jak co dzień przekraczałam szpitalne mury. Umierałeś, a z Tobą umierałam ja. Kiedy uzgodnili, że jest to jednak niewydolność serca, poddałam się, już nie walczyłam, a gdy próbowałam odebrać sobie życie, by mógł dostać moje serce, nie potrafiłam utrzymać żyletki. Wkańczałam się, a łzy płynęły niczym wodospad. Jego słowa, gdy odłączali Go od respiratora - maleńka, będę zawsze tu . - wskazał w moją klatkę piersiową, po czym zamknął powieki na zawsze .
 

 
Teraz gdy mi Ciebie brak, kiedy wieczorami słaniam się z nie pokonanej bezsilności, której w życiu nie zdołam pokonać, mam świadomość, że nigdy nie wrócisz, że nigdy nie spojrzysz jak zwykle w moje wnętrze, że nigdy mnie nie otulisz swoim ciepłem, i nie szepniesz szeptem, którym nie potrafiłeś kłamać. Serce przesiąknięte cierpienie walczy, walczy o każde uderzenie, walczy o każdy oddech, walczy aby przetrwać dla Ciebie, mimo Twojej nieobecności .
  • awatar yezo.: @bring me to live: masz rację, ale śmierć ukochanego, osoby, której nigdy nie zapomnę to był zbyt mocny cios dla mnie i dla mojego świata. Wszystko działo się lada dzień, a On pogrążał się w tym syfie jeszcze bardziej, zmarł. Była to przeszkoda, ale zbyt nie osiągalna, do końca nie pojęłam życia, a to wydarzenie zmieniło je na zawsze.
  • awatar bring me to live: @schizomania: Wiem że jest źle. Każdy ma gorsze dni. Świat nigdy nie będzie taki jaki chcielibyśmy mieć. Trzeba o tym pamiętać. A jest taki, żebyśmy wyszli z niego zwycięsko. Bo co to by było za życie bez przeszkód i krętych dróg ?
  • awatar yezo.: @bring me to live: gdyby życie było bez cierpienia, chciałabym żyć każdego dnia, a nie chować się na każdym kroku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Uzależniłam się od Jego świata.
 

 
Pamiętam Cię z każdym dniem coraz bardziej, chociaż minęło miliony chwil. Jestem zbudowana z Twoje miłości, z każdego Twojego za wahania. Kiedyś miałam Cię obok, a Ty trzymałeś moją dłoń w garści mając na oziębłych trucizną wargach krótkie ' Kocham Cię ' Dziś jesteś moim brakiem, którego tak cholernie pragnę, bez którego się duszę .
 

 
Czuję jak moje serce cichnie, jak łza leci strumieniem, czuję, że tracę sens życia .
 

 
biorę udział w konkursie DDLOVE. (ddlove.pinger.pl) .
 

 
Problemy, które dotychczas były nie do rozwiązania stały się niesamowicie proste, a łzy spływały po policzkach bez większego powodu . Moja świadomość, która tak bardzo chciała, abym uwierzyła w to, że życie bez Niego jest toksycznie chore, chciała abym poległa, odebrała sobie życie . Podłoga, która dłuższy czas była wilgotna od łez stała się sucha jak moje policzka . Uświadomiłam sercu, że jest On tylko wspomnieniem, które mimo wszystko zostanie, aż do ostatniego uderzenia serca .
  • awatar bring me to live: Przez takie wpisy przypominają mi się ostatnie chwilę. Każda wylana łza i teraz mam ochotę usiąść z poduszką i się popłakać. Piękne. ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moją codziennością stały się jedynie łzy, samotność zniszczyła moje serce . Szczęście było tylko wtedy gdy był On, bo jednak tylko Jego osoba potrafiła wywołać nieograniczoną miłość . Wystarczył tylko szept z Jego ust, którym nie potrafił kłamać, bym była szczęśliwa .
 

 
Kim był? był każdym moim wdechem i wydechem . Był każdą częścią mojego ciała, każdym moim gestem, uśmiechem, spojrzeniem . Serce najmocniejszy organ organizmu, niby taki silny, a kruszył się na widok Jego. Serce za każdym razem biło mocniej, a usta błagały o dotyk Jego ust. Ciężko jest żyć ze świadomością, że odszedł na zawsze .
  • awatar Gość: widzę Cię, choć Ciebie nie ma, słyszę Cię, choć nic nie mówisz, kocham Cię, choć już odszedłeś...
  • awatar believee ♥: mega <33 zapraszam do mnie (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z każdą minioną sekundą tęsknię za Nim jeszcze bardziej . Stał się osobą, która mnie niszczy, pozbawia jakiejkolwiek swobody . Kiedy siedział obok mnie, kiedy trzymał moją dłoń w garści, czułam, że niczego nie potrzebuję . Pamiętam nasz każdy wieczór, te niesamowite niebo i Jego spojrzenie . Został tylko wspomnieniem, cholernym wspomnieniem, którego nie zdołam zapomnieć, choć piekielnie tego pragnę . Miłość, czy to było uczucie warte mojego serca? Tak, serce kochało jak nigdy, było przywiązane z każdej strony do Jego serca . A teraz? teraz z serca zostały resztki, które nadal Go kochają .
 

 
Codziennie razem, ze splecionymi palcami szliśmy przed siebie, pokonując wszystko.
 

 
Wydusić z siebie to, że tak piekielnie za Nim tęsknię, że każda noc jest taka sama, a dzień niczym innym się nie różni . Zamiast książek jest wódka, w nocy spalam szluga jeden po drugim . Serce woła z bólu, a ja nie mam sił z tym walczyć . Usta nie są w stanie nic powiedzieć, bo z każdym kolejnym słowem przybywała coraz większy ból . Uciekam przed życiem, dusząc w sobie uczucie, które nigdy nie powinno się pojawić . Bezsilność śmieje się w oczy, widząc jak upadam . Wszystko umiera, nadzieja, miłość, dusza, On, umiera we mnie, a ja nie jestem w stanie zatrzymać bólu .
 

 
Nadal pijesz?- zapytał widząc mnie z butlą dobrej wódki . tak. - rzuciłam, po czym wzięłam łyk . usiadł koło mnie i wytrącając wódkę z ręki dorzucił - przestań, to Cie niszczy . - odejdź, daj mi spokój . szybko wstałam z zmarzniętymi dłońmi ratować to co się jeszcze nie wylało . - widzisz, co zrobił alkohol, osiągnął cel, poległaś ...- dorzucił i wolnym krokiem odchodził . - Poległam? nie masz pojęcia jak uszczęśliwia mnie łyk tej trucizny, jak powoduje śmiech pod nosem, jak zatrzymuje łzy . - wykrzyczałam, rzucając butelką o ścianę . - mała, uzależniłaś się, nie możesz żyć bez tego świństwa - syknął. - nie prawda, nie mogę żyć bez Ciebie, to mnie wykańcza. - odpowiedziałam, zapalając kolejnego szluga .
 

 
Moje łzy, to wypuszczenie cierpienia z wnętrza, to pozbycie się smutku, żalu, Jego.
  • awatar Gość: Super blog. misumari.pinger.pl ZAPRASZAM :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jesteś moim narkotykiem, nałogiem, którego nawet najlepszy odwyk się nie pozbędzie .
 

 
Pytasz czym teraz żyję? Żyję Rapem, który jest ze mną zawsze, jest ze mną, gdy przemierzam osiedla, gdy zatapiam się, gdy nie mam sił. Jest cząstką tlenu, nie z wyboru raczej z konieczności . Prowadzi mnie przez życie, nie dając się poddać . Te cholernie dobre teksty, to wszystko jest idealnie zlepione w kupę, wytłaczane tak jakby z moich wspomnień .